Nie bądź za łebski!

Być może wiesz, że oprócz marketingu internetowego – interesuję się również piwem, a raczej kulturą piwną, na którą staram się patrzeć ze strony konsumenta oraz ze strony marketingowca. Chciałbym się więc z Wami podzielić moim uznaniem dla pewnego browaru. Osobiście uważam się za osobę dość kreatywną, ale takich rzeczy w życiu bym nie wymyślił. Łamanie prawa i wszelkich zasad etyki marketingowej to strategia przyjęta przez Łebski Browar.

lebski_etykieta

Źródło: http://demotywatory.pl/4212617/Znajdz-3-roznice

Dość szczegółowo marketing według Łebskiego Browaru opisała Monika Czaplicka na swoim blogu o kryzysach. Dlatego też nie będę się na nich skupiał. Jak ktoś nie zna tematu – niech zajrzy do Moniki. Ja chciałbym spojrzeć na to od strony marki. Czy marka Łebski Browar obroni się i wyjdzie z twarzą? Jeżeli zajrzymy do narzędzi monitorujących Internet stwierdzimy, że jeszcze niedawno o łebskim browarze prawie nikt nie pisał. Większość tekstów pojawiło się okresie ostatnich dwóch tygodni. Większość z nich – to opis nieetycznych zagrywek marketingowych.

lebski_wykres

Przeciętny konsument będąc na wakacjach i widząc na półce „Łebskie”, „Gdańskie” i „Sopociaka” pewnie sięgnie po nie w nadziei na napicie się regionalnego piwa. Niestety dostanie piwo uwarzone w Witnicy, zupełnie nie związane z pomorzem, ale cóż – taki był zamysł Łebskiego. Cała sytuacja z nieetycznymi zagrywkami nie wpłynie niestety na decyzję zakupową przeciętnego kowalskiego. Wpłynęło natomiast bardzo mocno na dwie grupy społeczne – osoby, które oczekując od piwa czegoś więcej (znają różne style, marki,  browary kontraktowe, rzemieślnicze itp.) oraz – branża marketingowa. To dwie grupy, które (z mojego punktu widzenia) powinny być kluczowe dla browaru, który aspiruje do miana „regionalnego”. Co  Łebski mógłby zrobić, by nieco załagodzić sytuację? Zapytałem o to Monikę Czaplicką – autorkę książki o kryzysach w mediach społecznościowych.

Przyczyną kryzysu Łebskiego są nieetyczne działania marketingowe. Poczynając od kwestii medalu, przez nie podawanie autora blogów (są to wpisy sponsorowane i powinny zostać oznaczone) przez bezzasadne grożenie blogerowi – to wszystko buduje bardzo negatywny wizerunek marki, która jeszcze dodatkowo udaje, że sprawa jej nie dotyczy.

Zamiast tego typu działań można było użyć innych, bardziej etycznych mechanizmów. Wykorzystać blogverdising, czyli system płacenia za teksty sponsorowane na blogach, wysłać darmowe próbki do blogerów oraz stworzyć portal dla piwoszy z interesującymi treściami (pod brandem Łebskiego), tak aby wzmocnić pozycjonowanie. Uruchomić monitoring sieci i wykorzystać mechanizm outbound (treści wychodzących), czyli włączać się do rozmów o piwach i tematach pokrewnych (oczywiście bez nachalnej reklamy i z pełną transparentnością, że piszemy w imieniu marki Łebskie).

Jedyny problem jest taki, że social media sprzedają dobre produkty. Innymi słowy – jeśli to piwo jest słabe (nie wiem, nie próbowałam), to niewiele mamy szansy zrobić. Opłaceni blogerzy będą pisali zgodnie ze swoim sumieniem, że produkt jest średni, w dyskusjach pojawią się głosy o słabości produktu i zamiast pozytywnego szumu będzie stała walka z konsumentami.

W tej chwili sytuacja jest trudna – strata wizerunkowa (na blogach piwnych i marketingowych), nieetyczne działania, efekt krytykowania i piętnowania marki niezależnie od faktycznej jakości produktu – nie będzie łatwo odzyskać zaufania i dobrej reputacji.

Należy zacząć od zasady 5P: przeprosić za swoje zachowanie, przyznać się do winy – z medalem, z blogami i z nieetycznymi zachowaniami, obiecać poprawę i zmianę taktyki, przeciwdziałać, żeby taka sytuacja nie miała już miejsca i powetować oferując zaangażowanym blogerom kilka piw czy innych drobnych upominków.  

Osobiście wątpię, by Łebskiemu zależało na załagodzeniu sprawy. Kasowanie komentarzy i brak reakcji z ich strony może sugerować, że ich strategia to „przeczekać”. W sumie może i słuszna – po paru tygodniach nie będziemy pamiętać o Łebskim Marketingu. Marka na pewno straciła wielu konsumentów przez swoje działania. Podejrzewam, że ani branża piwna, ani marketingowa nie sięgnie po produkty z Łebskiego portfolio. Czy sięgnie po nie przeciętny piwosz? Być może. Chociaż tu też nie jestem pewien – bo piwa kosztują więcej niż przeciętne „koncerniaki”, dlatego bez zadbania o dobry wizerunek może być ciężko przekonać konsumenta do wydania więcej.

Nie mam żadnego interesu w tym, aby negatywnie pisać o działaniach marketingowych Łebskiego Browaru. Poczułem jednak ogromną potrzebę piętnowania takich działań. To świetny przykład jak nie prowadzić marketingu. Jak nie korzystać z mediów społecznościowych i w ogóle… jak NIE prowadzić biznesu. To lekcja dla nas wszystkich. W dzisiejszych czasach oszustwa szybko wychodzą na jaw. Szybko też się rozprzestrzeniają.

Będąc zatem odpowiedzialny za marketing swojej marki – zapamiętaj: Nie oszukuj swoich Klientów. Odbije Ci się to czkawką. Taka strategia nigdy nie będzie miała dobrego zakończenia. Łebski Browar musiałby teraz bardzo mocno się postarać, by odzyskać wizerunek. Ja bym decydował chyba o całkowitym usunięciu marki i ewentualnym tworzeniu nowej. Tym razem na podwalinach uczciwości.

Podobał Ci się artykuł? Polub Fanpage!

Zobacz starsze wpisy:

Copyright 2017 K-Media Kamil Mirowski
©  All Rights Reserved

Kontakt:
mirowskikamil@gmail.com
tel. +48 602 686 610